Film z akcji ARTATAK

Gdy sztuka nie chce iść na kompromis -
Akcja Izabeli Chamczyk
Katarzyna Pilipionek
Czy w Polsce funkcjonuje prawdziwy, wolny rynek sztuki, taki który ma silne grono odbiorców? Jak wyglądają klienci galerii o charakterze komercyjnym i wystawienniczym? Czy artysta może pozostać wierny swojej sztuce a jednocześnie pozwolić sobie na godne życie? Czy naprawdę wystarczające są talent, dobry warsztat i pomysł na siebie aby osiągnąć sukces? Wreszcie, czy wartość artystyczna broni się sama?
Na te i podobne pytania poszukuje odpowiedzi artystka młodego pokolenia Izabela Chamczyk.
Wystawa „KOCHAJ MNIE!” Połączona została z akcją ART ATAK, podczas której artystka zamknęła ludzi w przestrzeni galeryjnej obwieszczając im z nagrania wideo, że chce ich zmusić do zakupu jednego z jej obrazów, lub bardziej ekonomicznie jednej z dwudziestu części obrazu (przy czym warunkiem uwolnienia musiał być zakup wszystkich elementów dzieła, konieczna więc była współpraca między uczestnikami wydarzenia) ale przede wszystkim jak mówiła z nagrania Chamczyk: „chcę państwa zmusić do miłości: prawdziwej, bolesnej, która wymaga pewnych wyrzeczeń”.
Zamykając ludzi w galerii i tym samym „zmuszając” ich do pokochania zarówno sztuki jak i artysty Izabela Chamczyk z góry skazała się na porażkę, nie wątpię jednak, że jest to porażka świadoma a wystawa „KOCHAJ MNIE!” ma wymowę metaforyczną. Nie można zmusić nikogo do miłości ale można zwrócić jego uwagę krzycząc mu w twarz: „Tutaj jestem! Kochaj mnie!!” Drastyczny chwyt zadziałał na widza, zadziałał jednak ryzykownie bo żądanie miłości łatwo obraca się w nienawiść. Chamczyk dobrze o tym wie, jednak mimo wszystko wierzy, że warto wykonać ten krok nawet dla jednej osoby, która dzięki temu odblokuje swoje emocje na sztukę i ją dostrzeże, a może nawet pokocha?
„KOCHAJ MNIE!” to tytuł głównej pracy na wystawie. Obraz został podzielony na dwadzieścia identycznych części. Wykrzyknik podkreśla opresyjną sytuację przedstawioną na płótnie, gdzie artystka uderza w twarz swojego partnera, domagając się miłości. Wokół głównej pracy koncentrują się inne, również odwołujące się do emocji. Monochromatyczne barwy obrazów sprawiają, że jeszcze mocniej koncentrujemy się na tym jaki niosą przekaz. Jest to zbiór oszczędnych w formie płócien, na których widnieją wyraźne, napisane czarną farbą lub wtapiające się w tło słowa m.in.: poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, histeria, niemoc ale również świecące się na czerwono, jak ostrzegawcza lampka- pieniądze. Żywe malarstwo Chamczyk domaga się uwagi- KOCHAJ MNIE! i poczucia bezpieczeństwa, nie chce iść na kompromis dla pieniędzy.
Proste uczucia, które towarzyszą każdemu na co dzień artystka przenosi na rynek sztuki. W codziennym życiu ludzie co chwilę spotykają się z sytuacją gdy chcą wręcz krzyczeć: „Kochaj mnie! Zwróć na mnie uwagę! Zobacz robię coś dla Ciebie, staram się”. Gdy nie ma reakcji mają ochotę dać komuś w twarz by ich zauważono, by przestali być odtrącani. Artysta chce by jego sztuka była kompletna a taka wymaga świadomego odbiorcy. Chamczyk nie chce miłości po godzinach lecz tu i teraz, bo miłość karmi i pozwala żyć.
Tematem trudnej roli artysty w hermetycznym środowisku artystycznym Chamczyk zajmowała się już wcześniej, tłumacząc poprzez różne działania, że nie jest w stanie utrzymać się ze swojej sztuki. W „Sztuce po godzinach” pokazała wideo gdzie oddycha przez plastikowy worek, tlen kończy się wraz z wyliczanymi na ekranie funduszami. Podjęty przez nią problem dotyczy większości artystów młodego pokolenia w Polsce. W kulturę się nie inwestuje a artysta wciąż często traktowany jest jak zwykły darmozjad, który żeruje na podatnikach.
Zamknięci w galerii przedstawiciele środowisk artystycznych podczas akcji ART ATAK, zaczęli krzyczeć by zwrócić na siebie uwagę i tym samym osiągnąć cel jakim była dla nich wolność, której chwilowo pozbawiła ich artystka. Gdyby grzecznie prosili w kącie o zainteresowanie, nikt by tego nie usłyszał. Tym samym ich działanie niewiele się różni od działania Chamczyk, wobec którego tak głośno protestują. Będąc u kresu wytrzymałości Izabela Chamczyk obwieszcza ludziom, którzy teoretycznie nie są przypadkowymi odbiorcami ( przecież zdecydowali się w piątkowy wieczór wybrać na wernisaż), że chce „zmusić” ich do zakupu jednego z jej obrazów. Oni, jak się okazuje, reagują złością i w większości nie starają się podjąć dialogu z artystką ani jej zrozumieć. W tym kontekście sprzedaż prac oczywiście nie stanowi istoty całego przedsięwzięcia. Jest to jedynie przyczynek do dyskusji, która rozgorzała tuż po wystawie i zakończeniu akcji, a nawet jeszcze w jej trakcie. Oprócz wielu negatywnych uwag i opinii, znalazły się również osoby, które starały się spojrzeć na zainicjowaną akcję z punktu widzenia artystki i zaczęły rozważać te same pytania, które stawia ona: w jakim miejscu znajdują się polscy artyści młodego pokolenia, jak wyglądają ich szanse na rynku sztuki? Dyskusje tego typu należą do środowisk artystycznych, które powinny się wspierać i promować młody rynek sztuki. Nie robiąc tego, skazują artystę na przegraną albo na bunt. Chamczyk buntuje się przemocą przed obojętnym odbiorcą, jej twórczość jest świeża, wyrazista i przekracza granice, a taka sztuka nigdy nie spotykała się z łatwym odbiorem. Jednocześnie niezwykle ważne w przypadku tak radykalnych działań jest to, że artystka ma coś do powiedzenia a jej prace niosą ze sobą przekaz, którego wielokrotnie brakuje w sztuce. Praca artystyczna Izabeli Chamczyk ma silny wyraz i mocno działa na widza, który ją współtworzy. Artystka chętnie opowiada o własnym malarstwie, pokazując swój punkt widzenia, do tego jednak musi mieć odbiorców, którzy chcą jej wysłuchać, a nie zbesztać jak dziecko i zareagować agresywnie. Wyciąga do nich rękę, pozwala wchodzić na swój intymny, prywatny teren sztuki. Poprzez swoje prace dzieli się głębokimi emocjami z publicznością, jak choćby podczas działań performance we wrocławskiej galerii Entropia pt. „NAZWIJ TO JAK CHCESZ. Zawsze chciałam to zrobić”, dużo ją to kosztuje i oczekuje choćby procenta takiej uwagi jaką ona poświęca innym. Choć jej poczucie bezpieczeństwa leży w rękach odbiorców, nie chce iść na kompromisy. Nie zgadza się z beznamiętnym uczestnictwem w wystawach oraz obojętnym, powierzchownym widzem, który zamiast konstruktywnego komentarza jest w stanie rzucić jedynie parę niecenzuralnych słów.
Dzieło nawet jeżeli jest tworzone zgodnie z myślą „sztuka dla sztuki” prędzej czy później przechodzi konfrontacje z widzem, to on nadaje mu kształt i sprawia, że jest żywe. Działania artystyczne nie mogą w pełni zaistnieć bez udziału świadomych odbiorców.
Izabela Chamczyk zdaje sobie sprawę, że ci którzy pokochają jej pracę, docenią jej sztukę są w mniejszości, dlatego ryzykownie i radykalnie domaga się miłości, a odrzucona, w pełni świadomie wywołuje dyskusję o sztuce.
Akcja ART ATAK spotkała się z dużą krytyką zarówno środowiska artystycznego jak i osób, które nie są z nim związane. Na zaproszeniu oprócz ostrzeżenia można zobaczyć fotografię jak jedna osoba odpycha drugą, która chce się do niej przytulić. Chamczyk wiedziała, że najprawdopodobniej zostanie odepchnięta, to jej jednak nie zraża, jest konsekwentna i wyciąga otwarte ramiona do swoich widzów, żąda uwagi i miłości, pragnie zmusić do myślenia. Mimo krytyki osiągnęła swój cel, jej sztuka i działania wciąż budzą emocje i to na czym zależy jej najbardziej, tętnią życiem i rozwijają się w czasie, już bez udziału artysty. Atak sztuki poruszył środowisko, dyskusja się toczy i jest zażarta a wideo z wernisażu obejrzało na You Tubie już ponad 14 tysięcy osób. Ich liczba zwiększyła się o 100% zaledwie w jeden dzień.
Jak ocenił jeden z internautów artystka: „tworzy sztukę w czasie rzeczywistym… zmienia jej definicję”. Komentujący i uczestnicy zdarzenia, chcąc lub nie, podjęli z nią dialog. Nie zmusiła ich do miłości lecz do zajęcia stanowiska, w tym także stanowiska dotyczącego rynku sztuki w Polsce. Na tym polu bez wątpienia osiągnęła sukces, chociaż prawdopodobnie zostanie zaszufladkowana jako skandalistka.
Sytuacja młodych artystów w Polsce nie zmieni się przez jedno działanie ale Chamczyk zapoczątkowała ważną dyskusję, w której nikt nie pozostał obojętny, a to w przypadku dzieł sztuki i działań konceptualnych jest najważniejsze.

Autor

Izabela Chamczyk

Linki

Izabela Chamczyk

Data rozpoczęcia

Data zakończenia

2010-10-15

2010-11-04

Galeria ARTTRAKT

mieści się przy skrzyżowaniu ulicy Ofiar Oświęcimskich i Placu Solnego we Wrocławiu, w odbudowanej po wojnie części renesansowej kamienicy, należącej niegdyś do wrocławskiego patrycjusza Heinricha von Rybisha, notabene kolekcjonera dzieł sztuki.

Po wojnie, w mieszkaniu na pierwszym piętrze kamienicy mieszkał i pracował Eugeniusz Geppert- artysta malarz, założyciel i pierwszy rektor wrocławskiej PWSSP wraz z żoną Hanną Krzetucką- malarką, inicjatorką ogólnopolskiego Konkursu im. Eugeniusza Gepperta.

Adres:
ul. Ofiar Oświęcimskich 1/1
50-069 Wrocław
kom. 502581905
galeria@arttrakt.pl
Godziny otwarcia:
wtorek-piątek 14:00 - 18:00
sobota-11:00-15:00